30.04.2015

Camino Portugués 2015


Ponte de Lima

W tym roku poszedłem Camino Portugués. Wyruszyłem z Ponte de Lima. Oto poszczególne etapy:


Poniżej kilka wybranych zdjęć z tego - jak dla mnie - najpiękniejszego odcinka Camino. Więcej zdjęć jest w moim albumie: Camino Portugués 2015

Most jak w San Francicso
Odpoczynek w przedrożnych barach - to lubię!
Nie ma wątpliwości, że idę przez chrześcijański kraj
Victoria! doszedłem
Tradycyjny placek z mielonych migdałów - tylko w Santiago


Santiago de Compostela

Doszedłem do Katedry wczoraj po południu. Odebrałem aż 2 dyplomy - compostela. Jedna tradycyjna po łacinie, druga po hiszpańsku z podaniem miejsca skąd wyruszyłem (Ponte de Lima) i odległości (160 km). To jakaś nowość. Poprzednio (8 lat temu) była tylko jedna, ta po łacinie i nie taka kolorowa jak teraz. W kolejce po compostelę spotkałem kilkoro znajomych. Z jednym poszedłem na piwo, żeby uczcić nasze dojście do celu - on, Holender, szedł aż z Lizbony. On potem zaraz poszedł do hotelu, a ja zjadłem jeszcze solidną i pyszną kolację.

Cały dzień była super pogoda, dużo słońca, piękne krajobrazy. Dochodzi się do Santiago od innej strony. Katedrę widać już z daleka, jeszcze z przeciwległego brzegu rzeki Sarela. Tylko trzeba mieć dobre oczy albo lornetkę. Ja właściwie zobaczyłem dopiero po zrobieniu zdjęcia i powiększeniu go na ekranie aparatu. Potem jeszcze długo ulicami Santiago lekko pod górę. Katedra teraz częściowo zasłonięta rusztowaniami. Główne wejście od placu też w konserwacji. Wejść można tylko z boku, ale mnie nie wpuścili bo z plecakiem, więc pójdę jutro na Mszę św.

Msza św. wspaniała, koncelebrowana, w tym dwu polskich księży. Boło też botafumerio. Jakoś mam szczęście, bo już trzeci raz, a podobno nie zawsze jest. Tym razem nie filmowałem - tylko spokojnie się delektowałem/medytowałem.
Katedra - cel pielgrzymki - coraz bliżej
Zaraz się rozpocznie Msza św. dla pielgrzymów
Kolejka do Biura Pielgrzyma po odbiór composteli

27.04.2015

Valença - Tivo

Deszcz padał przez 2 dni. Szczególnie mocno w sobotę popołudniu. Przeszedłem O Porriño idąc do Mos, ale po 1,5 godz. czekaniu w budce na przystanku autobusowym na przerwę w ulewie zrezygnowałem i wróciłem 2 km do albergue w O Porriño. Zresztą już wypełnionej po brzegi i bardzo niesympatycznej. Właściwie wszystko było tam zabronione z piciem alkoholu i wynoszeniem krzeseł na taras włącznie, a w kuchni nie było nawet jednego garnka ani talerza o mikrofalówce nie wspominając. No cóż, widocznie mieli taką umowę (zmowę?) z lokalną gastronomią... Ale przynajmniej było sucho.

Ponieważ następnego dnia była niedziela, a w dodatku rocznica śmierci mojeco Ojca, najpierw znalazłem kościół i poszedłem na Mszę św. Razem z zakupami prowiantu, znalezieniem bankomatu zajęło mi to sporo czasu, więc postanowiłem podjechać pociągiem parę kilometrów. Dzięki temu zdążyłem dojść późnym wieczorem do Pontevedra. Tam albergue już trochę lepsza, spotkałem "moich" Amerykanów, Kanadyjkę i Duńczyka. Były też 2 Polki, a następnego dnia po drodze spotkałem nawet Australijki.

Po długiej i sympatycznej drodze przez górki i lasy doszedłem do Tivo. Nocuję w małej prywatnej albergue razem ze Słowakami, których też już wcześniej w Portugalii spotkałem. Zrobiłem małe pranie, w takiej tradycyjnej, galicyjskiej pralni, gdzie źródlana woda wpływa bieżąco do kamiennego zbiornika, na którego ukośnych brzegach pierze się trąc o kamień. Bardzo ekologicznie. Od tego źródła-fontanny jest nazwa albergue Catro Canos, bo są wbudowane cztery krany, z których tryska źródlana woda - gratis!

Ciekawy kościół w Pontevedra zbudowany na planie muszli
Albergue w Tivo

24.04.2015

Rubiães - Valença

Od rana pada deszcz. Nogi w skarpetkach zapakowałem więc w plastikowe woreczki, bo idę w zwyczajnych adidasach. I tak doszedłem bez większych problemów do Valença. Postanowiłem jednak zostać tutaj na noc chociaż w albergue byłem już o 14-ej, aby zobaczyć to stare miasto-fortecę, no i wieczorem pożegnać się z Portugalią. Jutro jakoś nadrobię te parę kilometrów, które miałem zrobić do Tui - po drugiej stronie granicznej rzeki Minho.

Forteca okazała się bardzo malowniczą, ale jednak atrapą dla turystów. Uliczki pełne sklepików z typowymi dla Portugalii tkaninami z kogutem i malowanymi naczyniami (taki Włocławek). Ale poza tym fajne cafejki i wygodna albergue. Wieczorem wypełniła się po brzegi - po raz pierwszy także Portugalczykami, których wcześniej nie było na trasie. Są też "moi" Rosjanie i jeden Fin, który wychował się we Frankfurcie i mówi po niemiecku. Zakupy zrobiłem w Lidlu, bo już wcześniej jadłem obiad - znakomity i niedrogi: zupa, smażona ryba z kartoflami i sałatą, do tego piwo i kawa, wszystko za 6,50 euro. W albergue własna kolacja z Lidla m.in. porto. Jutro szybko ominę fortecę i prosto na most graniczny. Szkoda tylko, że zapowiadają deszcz.

Widok z fortyfikacji na Hiszpanię
Nie zawsze było tutaj spokojnie

23.04.2015

Ponte de Lima - Rubiães

Pierwszy dzień Camino do Rubiães, bardzo piękny. I pogoda, i widoki i międzynarodowe towarzystwo (jak dotąd żadnych Portugalczyków nie spotkałem jako pielgrzymów). Częściowo przez góry, lasy, winnice. Już o 14-ej byłem na miejscu. Schronisko świetne, zrobiłem pranie, wykąpałem się, poleżałem z godzinkę na leżaku, poszedłem do sklepiku (dość daleko) po zakupy na kolację i śniadanie. Tak lubię. Niestety podobno jutro ma dużo padać.




22.04.2015

Porto

Porto pokazało mi się chyba z najlepszej strony. Od początku pogoda słoneczna. Dzisiaj 21 stopni, chodzę w krótkich spodniach. Przeziębienie, którego nabawiłem się w Warszawie znika. Niezwykłe stare miasto z duszą. Można je polubić. Jak mi poradził pracownik hostelu, kiedy go pytałem o najładniejsze miejsca: spróbuj się w nim zgubić (try to get lost in town). Dobra rada.

Tak mi mija dzisiejszy dzień. Widziałem już sporo pięknych, albo raczej - fascynujących miejsc. Byłem w parku, w kościele na Mszy św., w halach targowych pachnących świeżymi rybami i bakaliami. Teraz siedzę w kafejce i popijam białe porto. Z tego trunku słynie miasto, które zresztą dało nazwę całemu państwu - Portugalia.

Dzisiaj w piłkę grają Porto z Bayern München, już słychać dzikie okrzyki tubylców na ulicach. Szkoda tylko, że jutro ma padać deszcz, a ja przecież ruszam do Santiago. Podobnie jak Amerykanie na rowerach, ale oni dojadą szybciej.

Niestety Porto przegrało 6:1. Wczoraj wieczorem ulice puste, wszyscy otaczają telewizory w barach. A ja na odwrót - omijam. Znalazłem taki spokojniejszy na kolację: grzanka z szynką i Vinho Verde czyli "zielone". Takie trochę z bąbelkami bo młode. Tutejsza specjalność, ale ja jednak wolę dojrzałe, szczególnie czerwone.

Potem poszedłem jeszcze schodami w dół nad rzekę Douro. Piękna noc i widoki na przeciwległy brzeg i na żelazny most, ładnie oświetlony. Górą jeździ metro a dołem samochody i piesi. Zasiedziałem się w cafejce do północy pijąc porto w porcie w Porto.

Dzisiaj w południe zwinąłem się i pociągiem (do Viana do Castelo) i autobusem (do Ponte de Lima) pojechałem na Camino. Już mam pierwszą pieczątkę w credencialu i jutro ruszam pieszo do Rubiães. W schronisku cały świat: Kanada, USA, Rosja (z Uralu), Słowacy no i ja.





20.02.2015

Pielgrzymi Bożego Miłosierdzia

Cieszę się, że Pielgrzymom Miłosierdzia udało się osiągnąć cel tzn. przejść łącznie - w różnych zarejestrowanych pielgrzymkach - odległość równą obwodowi Równika. W ciągu ostatnich 4 lat przeszliśmy w sumie ponad 40 tys. km. Więcej informacji na stronie organizatorów Idzie człowiek.

Ja dodałem swoje 157 km na Camino Primitivo w 2013 r.


04.01.2015

Słowniczek - Compostela

Compostela - zaświadczenie odbycia pielgrzymki Camino de Santiago de Compostela. Wydaje je tylko katedralne Biuro Pielgrzyma (Oficina del Pelegrino) mieszczące się przy Rúa do Vilar 1/3. Jest to uliczka prowadząca od katedry w kierunku starówki. Czynne codziennie od 8 do 21, zimą (listopad-marzec) od 10 do 19. Tradycja wydawania tego dokumentu sięga XIII w. Do dzisiaj widnieje na niej oryginalny łaciński tekst, a zdobią kolorowe iluminacje z XII-wiecznej Księgi św. Jakuba (Kodeks Kalikstyński, łac. Codex Calixtinus).

Warunkiem uzyskania Composteli jest pokonanie pieszo lub konno ostatnich 100 km (rowerem 200 km) do Santiago. Udokumentować to trzeba poprzez zbierane po drodze pieczątki (sello), przynajmniej dwie dziennie (dotyczy tego ostatniego odcinka). Pieczątki można otrzymać we wszystkich schroniskach, niektórych kościołach, na policji, a nawet w przydrożnych barach.
Opłata za Compostelę jest dobrowolna (donativo), biuro sugeruje kwotę 1 albo 2 euro.

Tłumaczenie (nie autoryzowane) tekstu Composteli:
Z mocy Stolicy Apostolskiej, Kapituła Katedralna w Santiago, która, jako opiekun Ołtarza Najświętszego Jakuba Apostoła, tak aby wszyscy wierni i pielgrzymi z całego świata tego pragnący, mogli spełnić nabożeństwo i odwiedzić ŚWIĘTEGO JAKUBA, Apostoła Naszego i zarazem Patrona Hiszpanii, jest upoważniona do uwierzytelniania pisemnego tych odwiedzin, i dokonuje kontroli każdego przypadku, zaświadcza, że:
Pan / Pani ____ (imię w łacińskiej pisowni i nazwisko pielgrzyma)
przebywając pieszo lub konno ostatnie sto tysięcy metrów, albo podwójną odległość na rowerze, tą najświętszą świątynię pobożnie odwiedził/a. Na dowód otrzymuje on/ona niniejszy list, opatrzony pieczęcią tego samego Kościoła Świętego.
Compostella z dnia ____ (dzień) ____ (miesiąc) Roku Pańskiego____ (rok)
(Pieczęć Kapituły Katedralnej) (podpis Sekretarza Kapituły)

Od 2014 roku można też (na wyraźne życzenie) otrzymać dodatkowe zaświadczenie z podaniem miejsca startu i pokonanej odległości (Certificado de distancia). Jest podobnie zdobione jak Compostela, ale tekst jest po hiszpańsku i wydrukowane na pergaminie. Kosztuje 3 euro. Do tego można kupić tekturową tubę odpowiedniej wielkości ozdobioną muszlami. Cena 2 euro. Dochód przeznaczony jest na funkcjonowanie Biura Pielgrzyma, które niedawno zostało rozbudowane i pracowicie wydaje dokumenty przy kilku okienkach.




03.01.2015

Słowniczek - Credencial

Credencial - paszport pielgrzyma na Camino de Santiago de Compostela. Dokument zawiera podstawowe dane osobowe, miejsce rozpoczęcia pielgrzymki oraz kilka stron na zbierane po drodze pieczątki (sellos). Można go otrzymać w schroniskach (albergue) na szlaku albo np. w katedrze w Porto. Jest to nie tylko cenna pamiątka, ale także niezbędny dokument uprawniający do wstępu i korzystania ze schronisk. Po udokumentowaniu pieczątkami przejścia ostatnich 100 km do Santiago można w tamtejszym Biurze Pielgrzyma (Oficina del Peregrino) otrzymać zaświadczenie odbycia pielgrzymki czyli compostelę.






02.01.2015

Słowniczek - Albergue

Albergue de Pelegrinos - schronisko, noclegownia dla pielgrzymów na szlaku Camino de Santiago de Compostela. Najczęściej zorganizowana przez lokalne władze samorządowe (municipal), ale są także takie prowadzone przez stowarzyszenia (bractwa jakubowe, parafie, klasztory) oraz prywatne (privado). W Hiszpanii jest ich kilkaset, dzięki czemu raczej nie zostanie się bez dachu nad głową. Ewentualnie, jeżeli przyjdziemy późno, wszystkie łóżka zajęte (completo), a w pobliżu nie ma alternatywy, to zawsze można prosić o pozwolenie spania na podłodze.


Samorządowe

Obowiązują jednolite zasady takie jak: wstęp i użytkowanie dozwolone jest tylko po poprzednim zarejestrowaniu się u gospodarza (hospitalero). Do tego wymagany jest aktualny paszport pielgrzyma (credencial) i dokonanie wpłaty (aktualnie jest to od 5 do 8 euro). Rezerwacja nie jest możliwa, obowiązuje kolejność pojawienia się osobiście w schronisku. Najpierw przyjmowani są pielgrzymi piesi; rowerowi tylko jeżeli pozostaną wolne miejsca. Przy rejestracji otrzymujemy (najczęściej) jednorazowe prześcieradło i konkretny numer łóżka. Łóżka są piętrowe, sale nawet do 40 osób. Łazienki i prysznice na korytarzu. Są też pomieszczenia wspólne (kuchnia, salonik, jadalnia). Kuchnia najczęściej b. słabo wyposażona. Czasami jest pralka (za dodatkową opłatą). Są ściśle określone godziny otwarcia i cisza nocna. W ciągu dnia nie wolno zostać w schronisku, nie można też nocować więcej niż 1 noc (wyjątek: przypadek choroby).
Zalety: dostępność bezpośrednio na szlaku, tanio
Wady: niski komfort spania w dużej sali, słabo wyposażone kuchnie


Stowarzyszeniowe

Zasady użytkowania oraz wyposażenie są takie same jak w samorządowych. Natomiast ceny są bardzo zróżnicowane, w niektórych wystarczy dobrowolna ofiara (donativo), inne kosztują od 8 do 12 euro. Rezerwacja niekiedy jest możliwa. Często gospodarze oferują wspólny posiłek albo zapraszają na modlitwę.
Zalety: niekiedy piękna lokalizacja (np. zabytkowy klasztor), tanio
Wady: niski komfort spania w dużej sali, słabo wyposażone kuchnie


Prywatne

Tutaj powyższe zasady nie obowiązują. Są to de facto hostele, tyle, że wyspecjalizowane na pielgrzymów. Ceny są bardzo zróżnicowane, zależne od standardu.
Zalety: możliwość rezerwacji i pozostania na dłużej, możliwość wyboru standardu pokoju
Wady: często położone dalej od szlaku, drożej